Wyszukiwarka


Informacje

Nawigacja

· Strona Główna

· Artykuły

· Kraj

· Myśl

· Media

· Pliki

· Galeria

Archiwum

· 2010 (77)· 2009 (497)· 2008 (593)· 2007 (564)· 2006 (443)

Media i pieniądze

Tygodnik "Wprost" nie ustaje w atakach medialnych na Radio Maryja, starając się wszelkimi sposobami oczernić toruńską rozgłośnię i jej dyrektora. Gdy nie powiodła się prowokacja z taśmami, w najnowszym numerze zmontowano artykuł według schematu wykorzystywanego w poprzednich latach. To uwidacznia, jak bardzo olbrzymie potęgi finansowe boją się katolickiego głosu, który dociera do naszych domów dzięki wdowiemu groszowi.

"Wprost" zajął się stworzonymi przez siebie wyliczeniami finansów Radia Maryja. By sprawie nadać pozór wiarygodności, postanowiono wykorzystać coroczny ranking przedstawiający najbogatszych Polaków i wepchnąć do niego niejako na siłę Ojca Dyrektora. Nawet sam autor artykułu ma świadomość nieuprawnionego porównania, do czego przyznaje się, stwierdzając, iż ojciec Tadeusz Rydzyk jest redemptorystą i jako zakonnik nie posiada osobistego majątku.
Natomiast fortunę, i to sporą, zdołał zgromadzić postkomunistyczny "Wprost". Marek Król, wieloletni redaktor tego pisma i prezes Agencji Wydawniczo-Reklamowej "Wprost", stworzył poprzez sprytne przejęcie tytułu wręcz przedsiębiorstwo rodzinne przynoszące krociowe zyski nie tylko jemu, ale i jego najbliższej rodzinie. Majątek Marka Króla szacowany na 211 mln zł daje mu 82. pozycję według ubiegłorocznego rankingu najbogatszych Polaków. Jak sam stwierdził, "upadek PRL, sukces, jakim był okrągły stół i powstanie III Rzeczypospolitej, stworzyły niepowtarzalną okazję dla tygodnika 'Wprost'" ("Wprost" nr 19/2006, s. 3). Przyjrzyjmy się więc pokrótce historii Marka Króla i jego pisma, by lepiej zrozumieć tę "niepowtarzalną okazję".
Marek Król do PZPR wstąpił w 1979 r., a wcześniej działał w ZSMP. Do "Wprost", które zostało założone w 1982 r., a więc w okresie stanu wojennego, trafił w 1984 roku. Początkowo był kierownikiem działu społeczno-politycznego, a potem zastępcą redaktora naczelnego, by w lutym 1989 r. zostać naczelnym "Wprost". Jak twierdzą nawet lewicowi dziennikarze, tygodnik ten miał być w PRL "kontrolowanym przez esbecję wentylem bezpieczeństwa" (zresztą samego Marka Króla oskarżono, iż był wieloletnim agentem SB o pseudonimie "Rycerz", a potem agentem UOP o pseudonimie "Marek"). Król, w 1989 r. kandydując z listy PZPR, dostał się do Sejmu kontraktowego, gdzie zasiadał w Komisji Kultury i Środków Przekazu, która była odpowiedzialna m.in. za projekt ustawy o likwidacji RSW "Prasa-Książka-Ruch". Dlatego też za fatalne decyzje Komisji Likwidacyjnej RSW należy obarczyć odpowiedzialnością również tych, którzy przygotowali jej podstawy działania. Należy też wspomnieć, że Król od lipca 1989 r. był sekretarzem KC PZPR odpowiedzialnym za propagandę.
Przyjęta przez Sejm ustawa o likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej "Prasa-Książka-Ruch" z 22 marca 1990 r. zakładała sprzedaż tytułów czy też przekazanie ich spółdzielniom dziennikarskim. I tę możliwość zdobycia tygodnika "Wprost" postanowił wykorzystać Marek Król. Został on prezesem Spółdzielni Pracy Dziennikarzy "Wprost", która przejęła tytuł. Lecz jednocześnie razem z Lechem Kruszoną, który był w PZPR instruktorem propagandy, założył Agencję Reklamowo-Wydawniczą "Wprost", która przejęła pismo od spółdzielni. Od tego momentu przez kilka lat toczyły się liczne spory prawne, łącznie z procesami sądowymi, wykazujące bezprawne przejęcie tytułu. Jednakże ostatecznie w 1999 r. doszło do ugody, na mocy której Agencja Reklamowo-Wydawnicza "Wprost" zapłaciła Komisji Likwidacyjnej RSW milion dolarów za prawo do tytułu. Wówczas Król miał już silną pozycję na rynku i pieniądze, a dziewięć lat wcześniej, jak twierdzą analitycy rynku mediów, nie byłoby go stać na wykupienie tygodnika.

Imperium Agory
O sukcesie dzisiejszych potęg medialnych zadecydowało również umiejętne wykorzystanie koniunktury politycznej. Tak uczyniła chociażby spółka Agora, która wydaje "Gazetę Wyborczą". Agora została założona przez Zbigniewa Bujaka, Aleksandra Paszyńskiego i Andrzeja Wajdę z kapitałem zakładowym wynoszącym... 15 nowych złotych. Kwota jest więc absurdalnie niska i świadczy o tym, iż Agora zaczęła wydawać "Gazetę Wyborczą", nie wykładając na ten cel pieniędzy. Przyznaje się do tego Adam Michnik - redaktor naczelny "GW" od początku jej istnienia - mówiąc: "Nasz rozruch nastąpił na kredyt. Ustalenia Okrągłego Stołu pozwoliły na to, że drukarnia zaczęła drukować nas na kredyt. Lokal (...) przydzielił nam prezydent miasta, komputery zabraliśmy ze sobą z 'Tygodnika Mazowsze'" (cyt. za: W. Darski, Agora - imperium atakuje, "Magazyn Tygodnika Solidarność", nr 2 - 07.1998, s. 19). Należy tutaj dodać, że podziemny "Tygodnik Mazowsze" wspierany był finansowo zarówno z Polski, jak i z zagranicy. "Wyborcza" korzystała z ulgowych cen reglamentowanego wówczas papieru, wzięła także niskooprocentowane kredyty dzięki poręczeniu NSZZ "Solidarność". W latach 1989-1991 z X Oddziału PKO BP w Warszawie uzyskała 1 259 600 nowych zł kredytu (zob. W. Darski, Agora - imperium atakuje, "Magazyn Tygodnika Solidarność", nr 2 - 07.1998, s. 19). W 1993 r. Agora otrzymała też 8 mln dolarów kredytu z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, co pozwoliło jej uruchomić nowoczesną drukarnię w Warszawie.
"Gazeta Wyborcza", którą kojarzono z ruchem "Solidarności", była też hojnie wspierana innymi ofiarami: Stowarzyszenie Solidarności Francusko-Polskiej ofiarowało jej 2 427 tys. franków, co było wówczas równowartością 428 tys. dolarów. Pieniądze poszły na sfinansowanie przekazania przez "Le Monde" wycofanych z obiegu drukarskich maszyn rotacyjnych i wsparcie rozruchu "Gazety". Wprawdzie maszyn drukarskich nigdy nie uruchomiono, ale stanowiły one majątek trwały Agory, która pod ich zastaw mogła brać kredyty. Amerykańska organizacja National Endowment for Democracy przekazała "Gazecie" 55 tys. dolarów na pokrycie podstawowych wydatków technicznych. Kolejna kwota, w wysokości 20 tys. funtów, trafiła z Wielkiej Brytanii na modernizację systemu komputerowego (zob. W. Darski, Agora - imperium atakuje, "Magazyn Tygodnika Solidarność", nr 2 - 07.1998, s. 19-20, por. R. Kasprów, L. Zalewska, Z nędzy do pieniędzy, "Rzeczpospolita", 8-9.05.1999, s. 3). Agora pożyczała też pieniądze od osób prywatnych. W 1990 r. wsparcia finansowego udzieliło "Gazecie" dwoje Amerykanów: Rea Hederman, wydawca "New York Review of Books", i Robert Silvers, redaktor naczelny tego pisma. W 1996 r. ich wierzytelności zamieniono na udziały, a potem na akcje (zob. P. Pytlakowski, Milionerzy z "Wyborczej", "Polityka", 15.07.2000, s. 23).
Dzięki zgodzie władz komunistycznych "Gazeta Wyborcza" przejęła również infrastrukturę stworzoną dla "Trybuny Ludu" w postaci systemu teletransmisji umożliwiającej jednoczesne drukowanie jej w pięciu miastach: Warszawie, Bydgoszczy, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. Korzystała także z systemu kolportażu Ruchu.
Na fali poparcia dla "Solidarności" "Gazeta Wyborcza" zdobyła zaufanie wśród czytelników. Polacy, złaknieni prawdy, dali się uwieść obietnicom redaktorów "Wyborczej" i masowo kupowali tę gazetę, mimo że jej cena była prawie dwukrotnie wyższa niż innych gazet (zob. A. Machcewicz, Historia sentymentalna, "Więź", nr 7/1995, s. 138). Uświadomienie sobie przez wielu czytelników prawdziwego oblicza "GW" nastąpiło, kiedy Agora zyskała już znaczne środki finansowe i miała ugruntowaną pozycję na rynku, zarabiając nie tylko na sprzedaży, ale i zamieszczanych reklamach. Reklamy dają dzisiaj "Gazecie Wyborczej" ponad 70 procent przychodów. Oprócz zarabiania na reklamach publikowanych w prasie Agora czerpie zyski także z reklamy zewnętrznej, którą zajmuje się firma AMS. Posiada ona billboardy, powierzchnie reklamowe w wiatach przystankowych, a nawet na autobusach miejskich. W pierwszej połowie 2006 r. wpływy Agory z reklam wyniosły prawie 523 mln złotych.
Warto tutaj wspomnieć, że kluczowym momentem w historii "Wyborczej" okazało się pozbawienie jej prawa do używania znaczka "Solidarności" we wrześniu 1990 roku. Jednakże wówczas NSZZ "Solidarność", zdejmując własny znaczek ze strony tytułowej, nie zażądał rozliczeń od "Gazety", którą przecież kupowało i wspierało wiele osób właśnie z powodu dostrzegania związków z tym niepodległościowym ruchem społecznym.
W 1991 r. Agora odnotowała 3 mln nowych złotych zysku brutto. W 1992 r. kapitał zakładowy wynosił już 35 mln nowych złotych (zob.: Skrót Prospektu Emisyjnego Agora SA.,1999, s. 8).
Rok później, w sierpniu 1993 r., w spółkę z Agorą wszedł amerykański koncern Cox Enterprises, który jest dużym koncernem medialnym działającym w Stanach Zjednoczonych na rynku prasowym, radiowym i telewizyjnym.
W kwietniu 1999 r. Agora weszła na Giełdę Papierów Wartościowych. Wówczas to wyceniono jej wartość na 2,83 mld złotych. Podmiotem dominującym w Agorze została Agora Holding, kontrolująca nie tylko działalność spółki, ale i wpływająca na politykę redakcyjną "Gazety Wyborczej". Udziałowcami Agory Holding zostali: Wanda Rapaczyńska, Piotr Niemczycki, Helena Łuczywo, Seweryn Blumsztajn i Juliusz Rawicz.
Dzięki wejściu na giełdę wielu pracowników Agory zostało milionerami. W okresie, kiedy kurs akcji spółki utrzymywał się na najwyższym poziomie, stan posiadania Piotra Niemczyckiego szacowano na około 182 mln zł, Wandy Rapaczyńskiej na mniej więcej 130 mln zł, Heleny Łuczywo na około 130 mln złotych. Niewiele mniej posiadali Juliusz Rawicz, Seweryn Blumsztajn, Ernest Skalski i Piotr Pacewicz. Również wielu pracownikom sprzedano akcje po preferencyjnej cenie 1 zł, za które mogli potem otrzymać w transakcji pakietowej cenę 104 zł za sztukę, uzyskując średnio 150 tys. zł na osobę (zob.: P. Pytlakowski, Milionerzy z "Wyborczej", "Polityka", 15.07.2000, s. 23; zob. też: R. Kasprów, L. Zalewska, Z nędzy do pieniędzy, "Rzeczpospolita", 8-9.05.1999, s. 3; por. G. Grelo, Media na głównym parkiecie, "Prawo i Gospodarka", 14.01.1999, s. 10).
Gwałtowny rozwój Agory zaczął wyhamowywać już w 2001 roku. Zaczęto więc ciąć koszty, zwalniając pracowników. Nie udało się też spółce powstrzymać spadku wartości akcji, których cena obniżyła się o przeszło połowę. Także afera Rywin - Michnik okazała się dla Agory poważną blokadą w dalszym rozwoju nie tylko na rynku telewizyjnym.
Agora mimo, że jest utożsamiana z "Gazetą Wyborczą", funkcjonuje jako duży kompleks multimedialny. W 1990 r. to właśnie Agora uruchomiła ogólnopolskie Radio Zet, będąc początkowo jego jedynym właścicielem, a potem jednym z udziałowców, aż do 1998 roku. Razem z Fundacją Batorego i Spółdzielnią Pracy "Polityka" Agora utworzyła też ponadregionalne Radio TOK FM. Do Agory należy również grupa lokalnych rozgłośni radiowych w największych miastach Polski. Tworzą one sieci: Radio Złote Przeboje, Radio Roxy FM oraz Radio Blue FM. Agora jest również wydawcą czasopism. Istotnym posunięciem z jej strony było nabycie w 2002 r. za 72,7 mln zł od wydawnictwa Prószyński i Spółka m.in. takich tytułów, jak "Poradnik Domowy", "Cztery Kąty" czy "Dziecko". Agora wprowadziła też czasopisma: "Avanti" - skierowane do kobiet, i "Logo" - adresowane do mężczyzn, które są swoistymi przewodnikami po zakupach. Spółka Agora posiada też rozdawane w wielu miastach "Metro". Inwestuje również w internet, rozwijając głównie portal Gazeta.pl. Do końca kwietnia 2001 r. Agora była posiadaczem zakupionych za 34 mln dolarów udziałów Canal+ Polska i utworzonej przez tę stację platformy cyfrowej Cyfra+. Telewizja jednak jest wciąż obecna w planach kierownictwa Agory, o czym mogą świadczyć nieudane podchody mające umożliwić zakup ogólnopolskiej telewizji Polsat (afera Rywin - Michnik), a także rozwijane serwisy wideo na portalu "Gazety Wyborczej".

Finanse Polsatu
Wśród stacji telewizyjnych ogromną potęgę finansową reprezentuje Polsat. Właściciel stacji Zygmunt Solorz znajduje się nieprzerwanie w czołówce najbogatszych osób mieszkających w Polsce. Z majątkiem wynoszącym 2 mld dolarów znalazł się na liście najbogatszych ludzi świata sporządzonej przez czasopismo "Forbes". Polsat bije się też stale o pozycję lidera na rynku reklamy telewizyjnej ze stacją TVN. Tylko w ciągu jednego tygodnia na przełomie maja i czerwca br. stacja Solorza osiągnęła prawie 47 mln zł wpływów z reklam. Natomiast od stycznia do końca maja br. wpływy te wyniosły ponad 852 mln złotych.
Wbrew powszechnej opinii kapitał Polsatu nie jest wyłącznie polski, gdyż wśród jego udziałowców od 2000 r. znajduje się spółka Polsat Media B.V. (32,98 procent udziałów) zarejestrowana w Holandii (zob. Filas R., Zaangażowanie kapitału obcego w polskie stacje radiowe i telewizyjne..., "Zeszyty Prasoznawcze", nr 1-2/2003, s. 26).
Właściciel Polsatu Zygmunt Solorz-Żak urodził się jako Zygmunt Józef Krok, występował również pod nazwiskiem Piotr Podgórski, które zapożyczył od swego kolegi z czasów szkolnych, a używał do prowadzenia interesów w RFN i Austrii, gdy w 1977 r. opuścił Polskę. Jak wykazały dziennikarskie śledztwa, w związku z prowadzoną działalnością kilkakrotnie wszedł w konflikt z prawem (zob. R. Bubnicki , A.Wielopolska, Zarzuty podtrzymujemy, "Rzeczpospolita", 1.03.1995). W październiku 1983 r. Solorz zobowiązał się do współpracy ze służbami specjalnymi PRL, podpisując oświadczenie następującej treści: "Ja, Zygmunt Solorz (Krok), zobowiązuję się zachować w tajemnicy fakt współpracy z oficerem SB. Zobowiązuję się wykonywać ustalone ze mną polecenia. Informacje będę podpisywać Zegarek". Zastanawiające jest również to, że Zygmunt Solarz w maju 1989 r. wziął 100 mln ówczesnych złotych kredytu (obecnie 10 tys. zł) z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, na którego działalności Skarb Państwa stracił w latach 1989-1990 354 mln nowych złotych. Należy też tu wspomnieć o pośrednich powiązaniach, których właściciel Polsatu woli nie widzieć. W maju 2003 r. Anatol Lawina, były szef zespołu kontrolerów NIK w FOZZ, wymienił przed sądem wśród osób i instytucji "beneficjentów FOZZ" m.in. właściciela Polsatu Zygmunta Solorza i Dariusza Przywieczerskiego, kierującego niegdyś Universalem (zob. Ordyński J., Lawiny sensacji ciąg dalszy, "Rzeczpospolita", 6.05.2003). To właśnie Universal w 1994 r. został udziałowcem Polsatu, kupując 20 proc. akcji. W firmach kontrolowanych przez Universal zasiadała czołówka polityków SLD. Universal sprawował pieczę m.in. nad spółką Ad Novum wydającą lewicową "Trybunę", w której przewodniczącym rady nadzorczej do grudnia 1995 r. był Aleksander Kwaśniewski.
Z Polsatem powiązana jest też TV 4, która powstała 1 kwietnia 2000 r. z działającej niegdyś Naszej Telewizji i analogowego Polsatu 2. W przyszłym roku być może dojdzie do oficjalnego przejęcia tej stacji przez Solorza, a jak na razie jest ona pośrednio zależna od Polsatu. Oficjalnie właścicielem TV 4 jest spółka Polskie Media SA, której pierwszym prezesem był Henryk Chodysz, stary znajomy Zygmunta Solorza. Głównym udziałowcem spółki Polskie Media została firma Trans Media Group Andrzeja Kuchara, zaprzyjaźnionego z Zygmuntem Solorzem. Udziałowcem Polskich Mediów jest też związana z Polsatem cypryjska firma Rexon Overseas. Po podliczeniu udziałów wychodzi na to, że tak naprawdę Polsat poprzez mniejsze firmy dysponuje przeszło 90 procentami udziałów Polskich Mediów.
W skład spółki Polskie Media oprócz Henryka Chodysza wchodził m.in. Leonard Praśniewski prowadzący interesy z byłymi decydentami PZPR, Mieczysławem Wilczkiem i Ireneuszem Sekułą, a zwłaszcza z Rosjaninem Siergiejem Gawriłowem, którym interesowały się polskie służby specjalne, podejrzewając go o pranie brudnych pieniędzy. Praśniewski był też założycielem Prywatnego Banku Komercyjnego Leonard, którym kierował Zdzisław Pakuła, znany z czasów PRL jako prezes Narodowego Banku Polskiego. Posadę wiceprezesa tego banku piastował Bazyli Samojlik, kiedyś doradca ds. ekonomicznych gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a w latach 1986-1988 minister finansów. Należy też wspomnieć, że w listopadzie 1998 r. 2 mln zł kaucji za Bogusława Bagsika (afera Art.-B) wpłacił Klub Kapitału Polskiego, którym kierował wówczas January Gościmski, będący udziałowcem Naszej Telewizji (z której wyłoniła się TV 4) (zob. M. Rotulska, Bagsik i przyjaciele, "Nasz Dziennik", 20.10.2000, s. 5).
Solorz jest także właścicielem Polsatu Cyfrowego - satelitarnej platformy cyfrowej Polsatu, która ma obecnie 1,5 mln abonentów. W październiku br. na platformie cyfrowej pojawi się kanał nadawany w wysokiej rozdzielczości Polsat Sport HD. Ta innowacja będzie kosztowała stację ponad 10 mln euro.
Zygmunt Solorz zainwestował także poza Polską - w 1999 r. w stacje telewizyjne w krajach bałtyckich. Na Litwie kupił udziały w Baltijos TV, na Łotwie w stacji LNT, a w Estonii w TV 1. Na początku 2002 r. Polsat musiał wycofać się z Estonii, gdyż straty TV 1 przekroczyły 23 mln zł i przestała ona emitować program. Należy też wspomnieć o pozostałych interesach Solorza. Kontroluje on Invest Bank. Od 1988 r. posiada także Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie "Polisa Życie". Dysponuje również udziałami w Elektrimie, dzięki czemu działa także w sektorze energetycznym, gdyż Elektrim jest posiadaczem 46 proc. udziałów Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, dostarczającej na rynek ok. 12 proc. wytwarzanej w kraju energii elektrycznej. W 1998 r. Solorz nabył też tereny po hucie Siechnice niedaleko Wrocławia wraz z hałdą zawierającą stopy żelaza i chromu. Istotnym przedsięwzięciem Zygmunta Solorza jest także Powszechne Towarzystwo Emerytalne Polsat, którego akcjonariuszami są: Telewizja Polsat, Polsat Media, Invest Bank i Totalizator Sportowy. Podjęcie współpracy z Totalizatorem było sprytnym posunięciem marketingowym Polsatu, który nie tylko przyciągnął do siebie wielu nowych widzów, ale i zaczął czerpać konkretne korzyści finansowe z udostępnienia od 1996 r. czasu antenowego na losowania. Umowa zawarta z Polsatem określa, jakie kwoty na reklamę w Polsacie powinien wyasygnować Totalizator. Nakłady na reklamę każdego roku muszą wzrastać o 10 procent (plus współczynnik inflacji). Jako bazowy do obliczania wydatków przyjęto rok 1999, kiedy wydatki wyniosły 31,6 mln złotych. Przy tych założeniach do 2009 r. Totalizator Sportowy będzie musiał zapłacić Polsatowi 715 mln zł (zob. Numerki na szklanym ekranie, "Rzeczpospolita", 20.11.2001).
Polsat od dłuższego czasu przygotowuje się też do wejścia na giełdę i jest w trakcie zbywania 25 procent udziałów niemieckiemu Axel Springerowi za 250 mln euro.

Koncern TVN
Konkurentem Polsatu jest TVN - chociaż od wielu lat stacje te są współwłaścicielami wspomnianej już TV 4 i wydaje się, że starają się nie tyle rywalizować, co wspólnie kontrolować rynek telewizyjny tak, by żaden poważny konkurent nie mógł zagrozić ich interesom. O funkcjonowaniu rynku telewizyjnego w Polsce znajdujemy też wzmiankę w raporcie o WSI, gdzie czytamy: "Wywiad podejmował też wysiłki powołania firmy telewizyjnej. Pierwotnie zamierzonym celem tych działań miało być ułatwienie plasowania agentury na Zachodzie. Tak tłumaczył swoje działanie Grzegorz Żemek, który na zlecenie wywiadu miał podjąć w tej sprawie rozmowy z firmą ITI i reprezentującymi ją Janem Wejchertem i Mariuszem Walterem" (cyt. za: "Nasz Dziennik", 20.02.2007, s. 11). To właśnie Mariusz Walter jest głównym założycielem i pierwszym prezesem TVN (dzisiaj stacją kieruje jego syn Piotr). Mariusz Walter od 1961 r. zdobywał szlify dziennikarskie w telewizji PRL-owskiej, a w latach 1967-1983 był członkiem PZPR. Podstawę organizacyjną dla telewizji TVN dała spółka International Trading and Investments (ITI), założona w 1984 r. przez Mariusza Waltera i Jana Wejcherta. W 1992 r. dołączył do nich szwajcarski bankowiec Bruno Valsangiacomo - ITI współpracowała z nim już od połowy lat 80. przy sprowadzaniu sprzętu elektronicznego do Polski. Spółka International Trading and Investments zaczynała od handlu elektroniką. Miała wyłączność na dystrybucję sprzętu domowego firmy Hitachi, zajmowała się dystrybucją kaset wideo, prowadzeniem wypożyczalni, a także produkcją reklam (agencja reklamowa McCann Erickson). Firma produkowała też chipsy i polepszacze do pieczywa. W 1990 r. działającą w Polsce spółkę ITI przejęła powstała w 1988 r. w Luksemburgu firma International Trading and Investments Holding SA Luksemburg. ITI łączy całą grupę firm zarejestrowanych w różnych krajach (m.in. Luksemburgu, Polsce, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Antylach Holenderskich). Od 1997 r. firma ITI jest notowana na giełdzie w Luksemburgu. W 2002 r. spółka International Trading and Investments Holding SA miał nadzieję na pozyskanie ok. 130 mln USD z emisji akcji na warszawskiej giełdzie - jednak w ostatniej chwili się wycofała. Natomiast od 7 grudnia 2004 r. na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych obecna jest firma córka ITI-TVN SA, nadawca 10 programów telewizyjnych, m.in. TVN, TVN 24. W najbliższym czasie TVN zamierza uruchomić kolejne kanały tematyczne, w tym prowadzony przez Jerzego Owsiaka.
W grudniu 2005 r. TVN wykupiła też lokalną stację telewizyjną w Radomsku NTL-TED, która nadaje teraz audycje TVN, zwiększając tym samym liczbę odbiorców tej telewizji.
TVN oprócz ITI Holdings miała dwóch istotnych udziałowców zagranicznych. Od początku funkcjonowania stacji do 1999 r. 33 proc. udziałów posiadał amerykański koncern Central European Media Enterprises (CME), należący do Ronalda Laudera. Gdy CME wycofa się z rynku polskiego, 33 proc. udziałów w TVN przeszło w ręce holenderskiej Strateurop International B.V., należącej w 100 procentach do międzynarodowego koncernu medialnego Scandinavian Broadcasting System (SBS), mającego stacje radiowe i telewizyjne w krajach skandynawskich (Szwecji, Finlandii, Danii), Holandii, Belgii, Włoszech, na Węgrzech, w Rumunii i Grecji. W 2003 r. ITI rozpoczęła wykup udziałów w TVN od SBS. Do Grupy ITI, oprócz telewizji TVN, należą: portal internetowy Onet.pl, wydawnictwo Pascal, klub piłkarski Legia Warszawa czy znajdujące się w całej Polsce Multikina.
Telewizja TVN od stycznia do końca maja br. uzyskała z reklam prawie 877 mln złotych. Jej właściciele cały czas znajdują się w rankingach najbogatszych mieszkańców Polski. Majątek Jana Wejcherta szacowany jest nawet na 3,6 mld zł, a Mariusza Waltera na 1,2 mld złotych. Korzystając ze swojej potęgi finansowej, TVN zamierza wybudować sobie nową siedzibę przy ul. Augustówka w Warszawie, gdyż ta oddana do użytku 10 lat temu, gdy stacja inaugurowała swoją działalność, a kosztująca 60 mln dolarów, już jej nie wystarcza - a nie jest to budynek mały, gdyż ma powierzchnię 31 tys. m kw., posiada siedem kondygnacji naziemnych i dwie podziemne. Mieszczące się w tym budynku samo studio Faktów, które urządzono trzy lata temu, kosztowało 20 mln złotych. Według wstępnych szacunków, wybudowanie nowego budynku, w którym znajdą się trzy mniejsze studia po ok. 300 m kw., oraz jedno duże o powierzchni 1,6 tys. m kw., pochłonie co najmniej 100 mln złotych.
Paweł Pasionek


Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

.::Podyskutuj z nami na forum::.

Powiadomienia

Podaj swój adres e-mailowy:

I bądź z nami na bieżąco

Zobacz na żywo w internecie

Czy wiesz, że możesz oglądać TV Republika online na żywo w internecie. Zobacz również TV Trwam na żywo online w sieci. Jedynie polskie stacje telewizyjne dostępne do odbioru.
Wygenerowano w sekund: 0.07
7,422,733 Unikalnych wizyt