Wyszukiwarka


Informacje

Nawigacja

· Strona Główna

· Artykuły

· Kraj

· Myśl

· Media

· Pliki

· Galeria

Archiwum

· 2010 (77)· 2009 (497)· 2008 (593)· 2007 (564)· 2006 (443)

Socjaliści kneblują usta katolikom

Hiszpańska lewica przeciwko półtoramilionowej manifestacji w obronie rodziny
Hiszpańska Partia Socjalistyczna (PSOE) przystąpiła do otwartej konfrontacji z Kościołem. Jej sekretarz José Blanco López w ostrych słowach wezwał biskupów do przeprosin i sprostowania słów wypowiedzianych podczas niedzielnej manifestacji w Madrycie, która odbyła się pod hasłem "Za chrześcijańską rodzinę" i zgromadziła ponad 1,5 mln osób. Był to kolejny, po zmuszeniu władz do walki z aborcyjną mafią, akt wielkiej mobilizacji katolików hiszpańskich w obronie wyznawanych wartości. Tymczasem lewicowe partie i sprzyjające im media sprowadziły to wydarzenie do wymiaru stricte politycznego. Zarzucono uczestnikom demonstracji agresję i niezgodną z demokratycznymi standardami ideologizację debaty publicznej. Kuriozalna w treści deklaracja socjalistów oskarża hierarchię kościelną o "ignorowanie wolności i odżegnywanie się od demokracji".

- Manifestacja jest elementem kampanii przed wyznaczonymi na 9 marca wyborami parlamentarnymi - grzmi lewica. PSOE odniosła się przede wszystkim do słów wypowiedzianych przez arcybiskupa Madrytu ks. kard. Antonia Maríi Rouco Vareli o tym, że system prawny Hiszpanii cofa się względem Deklaracji Praw Człowieka "uznającej i ustanawiającej, że rodzina jest naturalnym i fundamentalnym jądrem społeczeństwa i ma prawo być chroniona przez społeczeństwo i państwo". Zarzut ten jest - zdaniem Blanco Lópeza - "ekstremalnie poważny". - Fakt, że Kościół zabiera głos w sprawie aborcji, rozwodów czy związków homoseksualnych na dwa miesiące przed wyborami jest kampanią na rzecz Partii Ludowej (PP), a sama manifestacja była aktem ludowców sterowanym przez kilku kardynałów - twierdzi sekretarz PSOE.
Na te zarzuty w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" odpowiada Eduardo Hertfelder, prezydent Instytutu Polityki Rodzinnej Rodziny w Madrycie.
- Manifestacja nie była pomyślana jako demonstracja polityczna. Po prostu osoby, które zabrały głos, mówiąc o rzeczywistości, w której żyjemy, nie mogły nie wspomnieć o hiszpańskim prawodawstwie, które uderza w rodzinę. Tak więc manifestacja nabrała raczej charakteru społecznego niż politycznego - stwierdził.
Socjalista López zarzuca jednak Partii Ludowej i jej przywódcy Mariano Rajoy obłudne wykorzystanie opinii katolików. Zamieścił on w swoim internetowym blogu wpis pod tytułem "Porzucić cynizm", w którym prowokacyjnie żąda od ludowców uwzględnienia w swoim programie wszystkich postulatów Kościoła: powrotu do tradycyjnego modelu rodziny, całkowitego zakazu aborcji oraz zniesienia rozwodów, związków homoseksualnych, równouprawnienia. - Czy PP włączy te wskazania do swojego programu? Odpowiedź brzmi "nie", ponieważ PP rzuca kamieniem i chowa rękę - twierdzi polityk PSOE.
Tymczasem Partia Ludowa oskarża swoich przeciwników o "reakcję absolutnie przesadzoną i radykalną". - Przypuszczam, że nie są oni [liderzy PSOE - przyp. red.] zdolni zająć się faktycznymi problemami, tak więc zamiast tego zwracają się przeciwko tym, którzy te problemy słusznie podnoszą
- stwierdził sekretarz PP Ignacio Astarloa. Wyraził on także w imieniu swojego ugrupowania słowa "najgłębszego szacunku" dla manifestacji prorodzinnej w Madrycie. Oficjalnie Partia Ludowa nie brała udziału w madryckim zgromadzeniu, zaś Mariano Rajoy zadeklarował niedawno, że hiszpańskie prawo zezwalające na aborcję w określonych przypadkach jest właściwym kompromisem i nie wymaga zmian.
Małgorzata Lebiediuk


Dążenie do konfrontacji z Kościołem

Z o. Markiem Raczkiewiczem, redemptorystą, wykładowcą na Universidad Pontificia Comillas w Madrycie, na Fakultecie Teologicznym św. Damazego w Madrycie, rozmawia Sławomir Jagodziński


Hiszpańscy socjaliści chcą przeprosin od Kościoła za manifestację na rzecz rodziny z 30 grudnia 2007 roku. Dlaczego to wydarzenie spotkało się z taką furią lewicy w tym kraju?
- Trzeba pamiętać, że w Hiszpanii jesteśmy już w okresie przedwyborczym. Stąd też na ostatnie reakcje, wypowiedzi przywódców partyjnych, polityków trzeba też spojrzeć w kontekście kampanii przed mającymi się odbyć w marcu wyborami parlamentarnymi. Tuż przed tą niezwykle liczną, bo ok. 1,5-milionową manifestacją w obronie tradycyjnej instytucji małżeństwa i rodziny premier Zapatero w parlamencie przedstawiał "osiągnięcia" jego socjalistycznego rządu, także w sferze polityki społecznej. Oczywiście "sukcesem" rządu nazwał m.in. wprowadzenie ekspresowych rozwodów, czy tzw. małżeństw homoseksualnych. Po tym triumfalnym ogłoszeniu osiągnięć, kilka dni później, odbyła się manifestacja na rzecz rodziny chrześcijańskiej. Myślę, że nikt się nie spodziewał, że w okresie ferii świątecznych taki będzie odzew, tyle ludzi przyjdzie, aby zamanifestować swe przywiązanie do tradycyjnych wartości. Przypomnijmy, że władze Madrytu podały, że było na niej ok. 1,5 miliona osób, organizatorzy, że do 2 milionów. Warto podkreślić, że już w oszacowaniu liczby uczestników manifestacji widać było, jaką zadrą stała się ona dla lewicy: lewicowa gazeta "El Pais" podała liczbę 160 tys., a jeszcze bardziej skrajna "Público" liczbę uczestników wyznaczała na jedynie 130 tysięcy.

Bardzo szybko pojawiły się też reakcje lewicowych polityków...
- Jako jeden z pierwszych zareagował przewodniczący partii Zjednoczona Lewica Gaspar Llamazares, który powiedział, że to, co się dzieje, jest nie do pomyślenia, że ta manifestacja to pójście przeciw demokracji. Obok komunistów oczywiście na manifestację natychmiast zareagowały także środowiska homoseksualne, stwierdzając, że Kościół jest anachroniczny, ultrakonserwatywny, nie patrzy na rzeczywistość taką, jaka jest, i co się w świecie dzieje.

Manifestacja została negatywnie przyjęta także w kręgach socjalistycznej ekipy rządzącej...
- Tak. Zarówno przez samego Zapatero, jak i całą partię. Pierwsza wypowiedź, która od razu padła, pochodziła od sekretarza generalnego socjalistów. On wprost zażądał przeprosin. Poruszyły go dwie wypowiedzi. Chodzi o słowa ks. kard. Antonia Marii Rouco, który stwierdził, że jeśli chodzi o rodzinę, to ostatnio wprowadzone prawa hiszpańskie plasują się za deklaracją praw człowieka, która gwarantuje rodzinie miejsce w społeczeństwie. Druga wypowiedź należy do
ks. kard. Agustina Garcii-Gasco z Walencji, który stwierdził, że "kultura radykalnego laicyzmu jest defraudacją i oszukiwaniem, nie buduje nic, a prowadzi do braku nadziei drogą aborcji i ekspresowego rozwodu i próbuje manipulować edukacją młodzieży". Zwrócił uwagę, że taka kultura prowadzi do rozkładu demokracji, a ustawy przeciw rodzinie (wprowadzające np. tzw. małżeństwa homoseksualne czy ekspresowe rozwody) nie są zgodne z hiszpańską konstytucją.

I to bardzo wzburzyło rządzących...
- Po kilku dniach od manifestacji ukazał się oficjalny komunikat zarządu krajowego socjalistów. Został on oczywiście osobiście przejrzany przez premiera Zapatero. Odwołując się do konstytucji, apelując do demokracji, do wolności indywidualnych, komunikat stwierdza, że działania Kościoła, to, co zrobili organizatorzy manifestacji, jest przykładem braku tolerancji, odchodzenia od demokracji i jej zasad, ponieważ - jak przekonują autorzy komunikatu - to społeczeństwo ma władzę, aby określać zasady wolności indywidualnej. "Nie zrobimy kroku w tył - czytamy w komunikacie. Będziemy nadal działać na rzecz coraz większej wolności Hiszpanów (...)".

To oskarżanie Kościoła o łamanie fundamentów demokracji jest absurdem. Jak socjaliści to argumentują?
- Stwierdzają, że wiara nie podlega ustawodawstwu, a Kościół się tutaj wtrąca. Zarzut o odejście od podstawowych zasad demokracji argumentują tym, że ich zdaniem rząd zrobił bardzo dużo dla rodziny, na rzecz równouprawnienia, i uchwalał ustawy, które były potrzebne społeczeństwu hiszpańskiemu. Negowanie tego jest zamachem na demokrację, wolność człowieka itd. Za to domagają się przeprosin od Kościoła.
Warto wspomnieć, że socjaliści już wcześniej mówili też o rewizji umów ze Stolicą Apostolską. Teraz, przed wyborami, to na razie ucichło, zwłaszcza po niedawnej beatyfikacji męczenników hiszpańskich. Szukano wówczas za wszelką cenę pojednania, a chodziło zapewne o zdobycie katolickich głosów w zbliżających się wyborach. Radykalnie w stosunku do Kościoła wypowiada się cały czas przywódca komunistów, który chciałby ustawić Kościół w odpowiednim miejscu, czyli według niego w kącie. Żąda też radykalnej rewizji umów ze Stolicą Apostolską i odebrania wszelkich przywilejów biskupom.
Co ciekawe, José Blanco (katolik), sekretarz generalny socjalistów, wezwał biskupów, aby czytali Pismo św., ponieważ tam znajduje się inspiracja ich reform. José Bono, były minister obrony w rządzie Zapatero i także katolik, mówi, że byłoby lepiej, aby niektórzy biskupi się zamknęli...
Z kolei Alfredo Dagnino, przewodniczący Stowarzyszenia Katolickiego Propagandystów i Fundacji Uniwersyteckiej San Pablo, uważa, że komunikat socjalistów uderza w godność obywateli i w same zasady demokracji. Jego zdaniem, dziwi fakt, że po manifestacjach separatystów czy w obronie ETA rząd ani partia socjalistów nie wydały nigdy oficjalnego komunikatu. Jak zatem rozumieć wczorajsze słowa Zapatero: "W demokracji jest miejsce dla wszystkich"? Dla wszystkich, ale nie dla katolików. Także wielu uczestników niedzielnej manifestacji jest zaskoczonych nieproporcjonalną reakcją socjalistów i rządu.

A jakie są przewidywania co do wyników wyborów?
- Obecne sondaże pokazują równowagę pomiędzy głównymi konkurentami: partią socjalistyczną i określaną jako prawicowa Partią Ludową. Hiszpańskie prawicowe gazety ostatnie wydarzenia komentują w ten sposób, że Zapatero jednak dąży przed wyborami do konfrontacji z Kościołem, aby zmobilizować swój lewicowy elektorat.

Dziękuję za rozmowę.


Musimy bronić chrześcijańskich wartości!

Ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz diecezji świdnickiej:
Sygnały, które przychodzą do nas z Europy Zachodniej, z Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, bardzo nas niepokoją.

Niedobrze się dzieje w naszej cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Europa jakby zmęczyła się chrześcijaństwem, gardziła nim i szukała jakiś nowych form bycia. To jest bardzo niepokojące, idzie w kierunku zagłady, niszczenia kultury europejskiej, która u swoich korzeni była chrześcijańska.

Biskupi nie wycofają się z zatroskania o rodzinę. Zatroskania o to, aby rodzina jako podstawowa komórka społeczna, jako fundament każdego narodu miała pozycję niezagrożoną, żeby była oparta na małżeństwie. Małżeństwie rozumianym jako związek mężczyzny i niewiasty. Przypomina o tym także Episkopat Polski w liście na uroczystość Świętej Rodziny.
Słyszymy, że na Zachodzie próbuje się nazywać małżeństwem związki homoseksualne, to nas niepokoi. My jako uczniowie Chrystusa nie możemy się wycofać z obrony tego, co Bóg ustanowił, co Jezus Chrystus powierzył Kościołowi.
Mimo że będą nas szykanować, musimy odważnie tych wartości bronić. Biskupi broniący rodziny bronią naszej kultury europejskiej.
Wrogowie Kościoła, wrogowie chrześcijaństwa uciekają się do metod przeróżnych.
Prawda ostatecznie wygrywa. Za wizją rodziny, którą prezentuje Kościół, o której biskupi tyle mówią, za tą wizją rodziny stoi sam Pan Bóg, który nie pozwoli, żeby siły zła przemogły siłę dobra. Dobro hartuje się niekiedy w ogniu prześladowań. Czasy prześladowań Kościoła były też okresem wzrostu życia Bożego w sercach ludzkich. Ewangelia domaga się potwierdzania cierpieniem i ofiarą postaw, które są głoszone.
Nie mogą się zgadzać chrześcijanie na antyewangeliczne działania, postawy.
Zło działa wszędzie, my też musimy bronić się przed tendencjami przenikającymi do Polski z Zachodu. Jesteśmy w Unii, przepływ informacji, promocja negatywnych postaw jest ułatwiona, dlatego też musimy być czujni. I jako ludzie Kościoła będziemy stawać w obronie rzeczywistych wartości, a nie pseudowartości.
not. MB


Laicki fundamentalizm przeciw katolikom

Niedługo po tym, jak parlamentarzyści Wielkiej Brytanii wezwali przed specjalną komisję katolickich biskupów, by wytłumaczyli się z katolickiego nauczania w zarządzanych przez nich szkołach, socjaliści w Hiszpanii, z premierem Zapatero na czele, wezwali hiszpańskich kardynałów i biskupów do przeprosin za manifestację i wypowiedzi w obronie małżeństwa i rodziny.


Komunikat zarządu krajowego Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej stwierdził m.in., że "to społeczeństwo ma władzę, aby określać zasady wolności indywidualnej", oraz że "siła demokracji polega na zagwarantowaniu współżycia różnych opcji, a nie zgadzaniu się na narzucenie którejkolwiek z nich". Warto w tym miejscu przypomnieć, że gdy tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego hiszpańscy rodzice zaczęli wyrażać sprzeciw wobec narzucenia ich dzieciom obowiązku uczęszczania na propagandowe lekcje wychowania obywatelskiego, ci sami ludzie stwierdzili, że ów obowiązek jest zgodny zarówno z prawem wolności rodziców do decydowania o charakterze edukacji ich dzieci, jak i z prawem do edukacji, które przewiduje "formowanie odpowiedzialnych obywateli w systemie demokratycznym...".
Sytuacja wydaje się paradoksalna: przedstawiciele władz Wielkiej Brytanii i Hiszpanii mają pretensje do katolickich biskupów o to, że nie chcą szerzyć antykatolickiej propagandy. Czegoś takiego nie mieliśmy chyba od czasów stalinowskich! Warto jednak zauważyć, że ów precedens nie pojawił się znikąd, lecz jest kolejnym elementem dążeń modnego ostatnio w Europie tzw. laickiego fundamentalizmu, który dąży przede wszystkim do tego, by wyeliminować katolików z życia społecznego, i to pod hasłami demokracji, tolerancji i wolności.
Paradoksem współczesnej "europejskiej demokracji" jest fakt, że im więcej polityków mówi o wolności, tym mniej dowodzi, że rozumie, o czym mówi. Bo sytuacja, w której człowiek, który wierzy w Boga, ma tłumaczyć się przed obliczem władzy, dlaczego wierzy tak, jak wierzy, nie ma nic wspólnego ani z wolnością, ani z demokracją. Chodzi raczej o jeden z elementów owego "zakamuflowanego totalitaryzmu", przed którym przestrzegał niegdyś Ojciec Święty Jan Paweł II...
Sebastian Karczewski


Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

.::Podyskutuj z nami na forum::.

Powiadomienia

Podaj swój adres e-mailowy:

I bądź z nami na bieżąco

Zobacz na żywo w internecie

Czy wiesz, że możesz oglądać TV Republika online na żywo w internecie. Zobacz również TV Trwam na żywo online w sieci. Jedynie polskie stacje telewizyjne dostępne do odbioru.
Wygenerowano w sekund: 0.06
7,422,760 Unikalnych wizyt