Wyszukiwarka


Informacje

Nawigacja

· Strona Główna

· Artykuły

· Kraj

· Myśl

· Media

· Pliki

· Galeria

Archiwum

· 2010 (77)· 2009 (497)· 2008 (593)· 2007 (564)· 2006 (443)

Był rozkaz AK: oszczędzać cywilów

W Sahryniu na Lubelszczyźnie stanie pomnik ku czci Ukraińców, którzy zginęli w wyniku akcji Armii Krajowej
Na cmentarzu w polskiej wsi Sahryń w województwie lubelskim ma zostać odsłonięty pomnik poświęcony pamięci Ukraińców, którzy zginęli podczas II wojny światowej w wyniku akcji odwetowej żołnierzy Armii Krajowej. Historycy wskazują, że to miejsce jest jednym z przykładów pokazujących różnicę między działaniami polskich oddziałów wojskowych a Ukraińską Powstańczą Armią. Przed akcją w Sahryniu wydano rozkaz oszczędzania osób cywilnych, czego nie można powiedzieć o oddziałach ukraińskich nacjonalistów, które w zamierzony i zaplanowany sposób dokonywały ludobójstwa na bezbronnych cywilach.

Decyzję o odsłonięciu pomnika we wsi Sahryń podjęła podczas zebrania Wołyńska Obwodowa Administracja Państwowa. Mykoła Romaniuk, gubernator obwodu wołyńskiego, poinformował, że prace związane z budową pomnika zostały już niemal zakończone, a jego odsłonięcie jest zaplanowane na styczeń 2009 roku. - Ukraińcy uzgadniali z nami projekt oraz tekst, które zostały bardzo precyzyjnie sprawdzone i zatwierdzone. Ustalenia odbywały się w obecności wojewody, władz lokalnych, więc tutaj nie działo się nic takiego, co by wykraczało poza normalne procedury. Jeżeli projekt zostanie zrealizowany, tak jak to przewidziały uzgodnienia, wtedy oczywiście będzie go można poświęcić i odsłonić, bo jest to jakby naturalna kolej rzeczy - oznajmia Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Upamiętnienie dotyczy wydarzeń 10 marca 1944 roku, kiedy oddział Armii Krajowej pod dowództwem por. Zenona Jachymka ps. "Wiktora" dokonał akcji odwetowej na wieś Sahryń, w której znajdował się posterunek Ukraińskiej Policji Pomocniczej. W walkach zginęło 150-300 Ukraińców. Według historyka Grzegorza Motyki, dowódca polskich oddziałów wydał rozkaz oszczędzania ludności cywilnej, który nie był do końca respektowany. Potwierdza to Ewa Siemaszko, badaczka zbrodni nacjonalistów ukraińskich na kresach II Rzeczypospolitej. - Akcja była wymierzona przeciwko bardzo silnemu posterunkowi policji ukraińskiej oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii, która tam się usadowiła. Sahryń stanowił bazę wypadową na okoliczne polskie osiedla, więc żeby powstrzymać te mordercze napady, postanowiono ją zlikwidować. Zmobilizowano duże siły AK i uderzono, niszcząc posterunek policji ukraińskiej oraz zgrupowanie UPA. Przy okazji również ucierpiała ludność cywilna. Prawdopodobnie były to osoby niezaangażowane bezpośrednio w napady na polskie osiedla, niemniej jednak moralnie wspierające działania policji ukraińskiej oraz UPA - uważa Siemaszko. Wskazuje jednocześnie na olbrzymią różnicę między akcjami odwetowymi AK a działaniami UPA w stosunku do ludności polskiej. - Nawet pan Grzegorz Motyka przyznaje, że był rozkaz oszczędzania ludności cywilnej. Zatem w naszych akcjach istniało przeciwdziałanie występowania ofiar cywilnych, natomiast w przypadku UPA działo się wręcz odwrotnie: eksterminować wszystkich, bez względu na wojskowy czy cywilny status osób - dodaje Siemaszko.
Podobne stanowisko odnośnie do braku wydawania rozkazów przez dowódców UPA w celu ochrony polskiej ludności cywilnej zajmuje dr Leon Popek, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. - Absolutnie, czegoś takiego nie znam. Mogły być jakieś pojedyncze zdarzenia tego typu, że ktoś ich później nie respektował. W przypadku akcji AK ważne jest, że rozkaz był - zatem nie chodziło o mordowanie, ale wręcz odwrotnie - podkreśla dr Popek.
Jacek Dytkowski



Są kłopoty z upamiętnieniem ofiar UPA

Z Andrzejem Przewoźnikiem, sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, rozmawia Jacek Dytkowski


Ukraina uzgadniała ze stroną polską szczegóły projektu pomnika ofiar akcji odwetowej AK w Sahryniu?
- Ukraińcy uzgadniali z nami projekt oraz tekst, które zostały bardzo precyzyjnie sprawdzone i zatwierdzone. Ustaleń dokonano w obecności wojewody, władz lokalnych, więc tutaj nie działo się nic takiego, co by wykraczało poza normalne procedury. Jeżeli projekt zostanie zrealizowany - tak jak to przewidziały uzgodnienia - wtedy oczywiście będzie go można poświęcić i odsłonić, bo jest to jakby naturalna kolej rzeczy.

Jak będzie wyglądał pomnik?
- Będzie składał się z jednego centralnie ustawionego krzyża, wokół którego mieścić się będą dość wysokie tablice z wymienionymi nazwiskami osób, które wtedy zginęły. Ofiary pochodzą nie tylko z Sahrynia, ale także z kilku okolicznych miejscowości, o czym świadczą dokumenty przedstawione przez Ukraińców. Zobowiązali się także do uporządkowania cmentarza, bo jest on straszliwie zaniedbany. Na miejscach, gdzie są groby - a są one zbiorowe i indywidualne, bo różnie wówczas chowano ofiary tej akcji - staną kolejne krzyże.

Kijów równie chętnie zgadza się na nasze miejsca upamiętnień na terenie Ukrainy?
- Oczywiście, działamy w tym kierunku, ale jest to "droga przez mękę". Jeżeli chodzi o sprawy uzgodnień dotyczących przeprowadzenia tego rodzaju operacji, cześć już jest w trakcie realizacji. Przygotowujemy się m.in. do kilku ekshumacji. Mamy zgodę na upamiętnienia, ale w jednym przypadku zamierzamy skorygować jeszcze pewną sprawę. Nie bardzo chcemy zgodzić się na obniżenie krzyża, który został już specjalnie wybrany zgodnie z projektem. Chodzi o upamiętnienie osiemnastu zamordowanych przez Sowietów oficerów Korpusu Ochrony Pogranicza pod koniec września 1939 r., którzy walczyli w rejonie Szacka i Wytycznego. Po wielu latach odnaleźliśmy miejsca ich spoczynku i w przyszłym roku chcemy urządzić tam cmentarzyk.

Na terenie Ukrainy jest też wiele miejsc mordów dokonanych przez oddziały UPA na ludności polskiej...
- Przewidziano ekshumacje w kilku miejscach i są przygotowywane dokumenty dotyczące ofiar OUN-UPA. To jest naturalna sprawa. Oczywiście są przy tym dyskusje i problemy, jak to zwykle bywa, ale my też takie rzeczy organizujemy, budujemy cmentarze. Nie widzę więc powodu, by sprzeciwiać się upamiętnieniu osób, które zostały zamordowane. Ukraińcy mają prawo do tego, żeby teren cmentarza uporządkować - my też to możemy i tego się domagamy. To zwyczajna sprawa, natomiast niektóre środowiska próbują zrobić z tego problem. Powiedzmy sobie szczerze: czym innym jest upamiętnienie upowców w sensie symbolicznych pomników - bo na to zgody nie ma - a czym innym są jednak groby osób cywilnych lub takich, które zginęły w walce. Takie są zasady prawa międzynarodowego i jest to tutaj rzecz naturalna. Na pewno dążymy do zorganizowania miejsc upamiętnień ofiar UPA, ale odbywa się to z trudem. Jest pewien "opór materii". Żyje przecież jeszcze bardzo wiele osób, które brały udział w tych wydarzeniach po tamtej stronie - bo na pewno nie po stronie ofiar.

Dziękuję za rozmowę.


Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

.::Podyskutuj z nami na forum::.

Powiadomienia

Podaj swój adres e-mailowy:

I bądź z nami na bieżąco

Zobacz na żywo w internecie

Czy wiesz, że możesz oglądać TV Republika online na żywo w internecie. Zobacz również TV Trwam na żywo online w sieci. Jedynie polskie stacje telewizyjne dostępne do odbioru.
Wygenerowano w sekund: 0.05
7,422,628 Unikalnych wizyt