Wyszukiwarka


Informacje

Nawigacja

· Strona Główna

· Artykuły

· Kraj

· Myśl

· Media

· Pliki

· Galeria

Archiwum

· 2010 (77)· 2009 (497)· 2008 (593)· 2007 (564)· 2006 (443)

Kłopoty z historią

W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej trzeba mówić głośno i zdecydowanie: II wojna światowa rozpoczęła się na polu dyplomatycznym 23 sierpnia 1939 r., z chwilą podpisania tajnego porozumienia sowiecko-niemieckiego o podziale między te państwa Europy Środkowowschodniej
Do czerwca 1941 r. Związek Sowiecki w ogóle nie brał udziału w II wojnie światowej? Zajęcie ponad połowy terytorium Polski po 17 września to nie działania wojenne? Zbrodnia katyńska i zbrodnicze deportacje setek tysięcy polskich rodzin to też nie II wojna światowa? Taką wizją najnowszej historii raczy czytelników "Rzeczpospolita" w dodatku... historycznym poświęconym bataliom największej z wojen.

Dziennik "Rzeczpospolita" zamieszcza od długiego czasu dodatki historyczne do swojego wydania piątkowego. Są to 16-stronicowe zeszyty tematyczne, ilustrowane zdjęciami i grafikami, zawierające esencjonalne teksty poświęcone głównemu tematowi kolejnych zeszytów oraz wątkom polskim i kalendarium wydarzeń. Aktualnie ukazuje się cykl "Batalie największej z wojen", poświęcony II wojnie światowej. Zeszyt 19. cyklu, wydany 18 lipca, opowiada o japońskim "Blietzkriegu" w Azji Południowo-Wschodniej, równie błyskotliwemu, co niemieckie podboje w Europie (1939-1940) i w pierwszej fazie wojny z Sowietami (1941).
Przy tej okazji redakcja zeszytów publikuje, dla celów edukacyjnych, infografikę zatytułowaną "Oś czasu II wojny światowej". Na tej "osi" ukazano wielkie batalie II wojny światowej, począwszy od polskiej wojny obronnej 1939 r., do amerykańskich ataków nuklearnych na japońskie miasta Hiroszima i Nagasaki (sierpień 1945), kończących ostatecznie II wojnę światową. "Dynamikę rozwoju sytuacji" pokazano poprzez kolejne ciągłe linie, ilustrujące zaangażowanie się w wojnę czterech państw: Polski, Wielkiej Brytanii, Związku Sowieckiego i USA.
Czytelnik zainteresowany najnowszą historią świata będzie oglądał tę "oś" z narastającym zdumieniem, dowie się bowiem, że do czerwca 1941 r. Związek Sowiecki w ogóle nie brał udziału w II wojnie światowej! Zajęcie 52 proc. terytorium Polski to nie były działania wojenne, a w każdym razie nie mają nic wspólnego z II wojną światową! Tak to wynika z "osi" Macieja Rosalaka, redaktora cyklu. Zbrodnia katyńska i zbrodnicze deportacje setek tysięcy polskich rodzin na zatracenie w głębi "nieludzkiej ziemi" to też nie jest II wojna światowa! Atak sowiecki na Finlandię (30 XI 1939 roku) i zabór części terytorium tego państwa (wymuszony traktat pokojowy 12 III 1940 roku) to pewnie misja pokojowa? Czy śmierć 125 tys. żołnierzy w tej wojnie (z tego blisko 100 tys. nieudolnie dowodzonych żołnierzy sowieckich) to za mało, by zaliczyć ją do "batalii II wojny światowej"? A zajęcie przez Sowietów, w czerwcu 1940 roku, rumuńskiej Besarabii i północnej Bukowiny to może misja humanitarna? A zabór Litwy i uczynienie z niej "sowieckiej republiki socjalistycznej" (lato 1940) to może "wola ludu litewskiego"? A wymyślony przez Stalina "sejm ludowy" na Łotwie i zabór tego państwa w sierpniu 1940 r. nie należy do wydarzeń II wojny światowej!? A ultimatum sowieckie dla Estonii i okupacja tego kraju (czerwiec 1940), połączona z okrutną eksterminacją jego inteligencji, to też nie są działania wojenne!? Czy to wszystko byłoby możliwe bez współpracy Sowietów z Niemcami, bez udziału w wojnie po stronie Hitlera?
Sowieckie "batalie" II wojny światowej zaczynają się 17 września 1939 r. w Polsce, a nie latem 1941 r. pod Kijowem, jak wynika z dziwacznej "osi". Jeśli to jest "oś czasu", to chyba "zagubionego czasu", czasu nierzeczywistego, jak w strumieniu świadomości Marcela Prousta. Sowiecki "strumień świadomości", odziedziczony przez wielu współczesnych Rosjan (najnowsze "objawienie" to niejaki płk Kowaliow, krytykujący Polaków, że w kwietniu 1939 r. nie przyjęli "umiarkowanych propozycji Hitlera"!), odrzuca sowiecki czas agresji, zbrodni i przyjaźni z Hitlerem ("nasz drug Gitler"...) jako niebyły. W psychologii i w socjologii taka automanipulacja własną świadomością nazywa się racjonalizacją. To są często nieświadome mechanizmy obronne, polegające na uzasadnianiu i usprawiedliwianiu argumentami racjonalnymi moich czynów i postaw, a w skali makro - czynów i wyborów politycznych mojego państwa. Ponieważ wielu Rosjan identyfikuje się, niestety, ze zbrodniczym Związkiem Sowieckim, racjonalnie, zgodnie z argumentami podsuniętymi dawno temu przez propagandę komunistyczną dowodzą, że agresji na Polskę nigdy nie było, jedynie "opieka" nad Białorusinami i Ukraińcami. Wojny z Finlandią nie było, jedynie odebranie tego, co "radzieckie". Zaboru Litwy, Łotwy i Estonii nie było, jedynie uprzejme wsłuchanie się w "głos ludu", który jak kania deszczu pragnął sowieckich kołchozów i sowieckiej nędzy. Zbrodni na Polakach i innych narodach masowo deportowanych w Sowiety też nie było, po prostu były trudne czasy. Zbrodni katyńskiej też nie było, jedynie "słuszny odwet" (!) za rzekome "polskie zbrodnie" na jeńcach bolszewickich w latach 1919-1920 (w Europie umarło wtedy 20 mln ludzi na grypę hiszpankę, więcej niż na wojnie!). Geszeftu z Hitlerem, otwierającego drogę do najkrwawszej z wojen, też nie było, jedynie chęć "uratowania pokoju"!
Współczesne rosyjskie kłopoty ze świadomością i uporczywe powtarzanie, że II wojna światowa zaczęła się 22 czerwca 1941 r., powinni z czasem wyleczyć sami Rosjanie, kiedy uświadomią sobie jako zbiorowość, że nie mają żadnego interesu narodowego w tym, by bronić zbrodniczego systemu bolszewickiego-sowieckiego, który im również zadał tyle bolesnych ran. Jak jednak mają to zrobić, jeśli my będziemy ich podtrzymywali w przekonaniu, że zaczęli swój udział w wojnie 22 czerwca 1941 roku?
W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej trzeba mówić głośno i zdecydowanie: II wojna światowa rozpoczęła się na polu dyplomatycznym 23 sierpnia 1939 r., z chwilą podpisania tajnego porozumienia sowiecko-niemieckiego o podziale między te państwa Europy Środkowowschodniej i o obaleniu porządku wersalskiego kosztem nowo powstałych lub odrodzonych w roku 1918 państw. Na polu walki wojna rozpoczęła się 1 września 1939 r., od ataku niemieckiego na Polskę i - w następstwie tajnego porozumienia agresorów - także ataku sowieckiego. Sowiecką "oś czasu" pan Rosalak musi wydłużyć o 21 miesięcy, jeśli chce być w zgodzie z prawdą, a nie z postsowiecką "polityką historyczną".
W tym samym zeszycie, w kalendarium, znajdujemy fotografię Reinharda Heydricha (1904-1942), jednego z najpodlejszych i najokrutniejszych współpracowników Hitlera. Organizator i szef SD (służby bezpieczeństwa Reichsführera SS), współorganizator i dowódca Gestapo, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), zarządca wszystkich niemieckich obozów koncentracyjnych, organizator eksterminacji ludności w krajach okupowanych przez Niemców, zwłaszcza polskiej inteligencji i Żydów, zginął 4 czerwca 1942 r. w zamachu dokonanym w Pradze przez czeską grupę specjalną, przysłaną z Londynu, bo zbrodniarz był także zastępcą "protektora" Czech i Moraw. Z zeszytu redaktora Rosalaka dowiemy się tylko, że Heydrich był "współorganizatorem zbrodni Holokaustu". II wojna światowa, panie redaktorze, nie ogranicza się do okrutnej próby zagłady narodu żydowskiego przy pomocy instytucji i funkcjonariuszy państwa niemieckiego. II wojna światowa jest także, a właściwie przede wszystkim, próbą odebrania na zawsze niepodległości europejskim narodom, które wybiły się na tę niepodległość w roku 1918. II wojna światowa to nie wyłącznie 6 mln zamordowanych Żydów (dane szacunkowe), lecz śmierć ponad 50 mln ludzi, w tym Żydów. Herr Heydrich miał zasługi na różnych polach, więc albo niech pan go w ogóle nie przedstawia, albo przedstawia jak należy. Żeby rzecz była jeszcze bardziej jasna, zacytuję na koniec niemieckiego autora Dietera Schenka: "7 września 1939 r. Heydrich oświadczył, że 'przewodnie warstwy społeczne w Polsce trzeba unieszkodliwić [zabić - P.Sz.], a pozostałą ludność pozbawić szkół i we wszelki możliwy sposób poniżyć'". Gdyby Czechom nie udał się zamach na Heydricha, zająłby się nim wcześniej czy później polski Kedyw generała "Nila". ň propos: polecam panu najnowszy film Ryszarda Bugajskiego. Dowie się pan, kto po wojnie zajął się generałem "Nilem"...
Piotr Szubarczyk


Komentarze

Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

.::Podyskutuj z nami na forum::.

Powiadomienia

Podaj swój adres e-mailowy:

I bądź z nami na bieżąco

Zobacz na żywo w internecie

Czy wiesz, że możesz oglądać TV Republika online na żywo w internecie. Zobacz również TV Trwam na żywo online w sieci. Jedynie polskie stacje telewizyjne dostępne do odbioru.
Wygenerowano w sekund: 0.06
7,422,696 Unikalnych wizyt