- Oj męczący jest zawód polityka - skonstatował Kot Sylwester, nasz wyborczy ekspert i specjalista ds. nabijania myszy na haki, obserwując szczecińską konwencję partii nie bez kozery LITR-em zwanej. Czołowy bohater całego wyborczego spędu i postać numer jeden lewicowego LITR-a, czyli mops Olcio we własnej osobie, był tak "zmęczony", że chwiał się, tracił wątek i sens wystąpienia.
- I pomyśleć, że kiedyś sportem się zajmował - zamruczał ze zdziwieniem Kot Sylwester, ale też zaraz szybko sobie przypomniał, że w dawnych czasach jedynym sportem, jaki Olcio uprawiał, było nadskakiwanie partyjnym aparatczykom. Nie dane mu też było skorzystać ze swoistych "ścieżek zdrowia", jakie "bijące serce partii" organizowało opozycji.
- Ale kondycje powinien mieć lepszą - pomyślało kocisko, świadome, ile wysiłku nieszczęsny Olcio musi wkładać w wychylenie kolejnego kieliszka. Chociaż to dziwne, zadumał się Kot Sylwester - ręką macha, a goleń boli. W polityce jednak wszystko zdarzyć się może, a - jak stwierdził nasz wyborczy ekspert - lider LITR-a najwyraźniej lubi takie maratony, wszak po ukraińskich "zawodach" przechwalał się przecie: "jeden czy dziesięć, co to za różnica".
Fakt jest faktem, że w Szczecinie mops Olcio był wyraźnie kontuzjowany, więc naszego kota nawet nie zdziwił pomysł działaczy LITR-a, by zastąpiła go małżonka. Widać Olcio nie zrozumiał, jeszcze, że o zwycięstwie wyborczym co prawda decydują procenty, ale nie alkoholowe.
- To będzie nasza LiDka - szczurek Olej aż podskoczył z radości, prezentując nową, żeńską twarz LITR-a. Wojciech Wybranowski
Dodane przez wybory
dnia październik 15 2007 10:29:45 ·
0 Czytaj dalej-komentuj-oceń ·
1791 Czytań ·
Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej
Mam osobiście takie wrażenie, jakbym oglądał stary film z 1992 roku.
Te same problemy, te same metody, te same twarze. I nawet te same słowne manipulacje
Piotr Farfał i Ireneusz Fryczkowski, członkowie zarządu Telewizji Polskiej, skierowali wczoraj pismo do Państwowej Komisji Wyborczej z prośbą o interwencję w sprawie rzekomej dyskryminacji innych niż PiS komitetów wyborczych.
Halama w jednej z piosenek śpiewał: Ja wiedziałem, że tak będzie. Chyba wszyscy wiedzieliśmy, że właśnie tak będzie. Dziennikarze od 2005 roku szczerzą kły, szarpią ciała i szukają każdego dnia świeżej krwi. Najlepiej, gdyby na tacy podano im dwie głowy: pewnego premiera i prezydenta. Czyli dwóch panów K., no może jeszcze pana Z. Z.
Nasz redakcyjny Kot Sylwester, polityczny ekspert wyborczy i specjalista od nabijania myszy na haki, jest też miłośnikiem boksu. Zwłaszcza takiego, w którym na ringu stają czołowi zawodnicy Partii Kotów z Zasadami i Partii Owczarków, wychodzi, że bez zasad.
Komitet Lewicy i Demokratów ma przeprosić marszałka Sejmu Ludwika Dorna za emisję reklamówki wyborczej, która mówi o rzekomym zniszczeniu mebli w MSWiA przez psa marszałka Sabę
Nawiązujemy w swoim działaniu do tej wielkiej tradycji, która jest syntezą wszystkiego, co w ostatnich wiekach było w Polsce dobre i uczciwe, do tradycji Solidarności, która w kraju otoczonym ze wszystkich stron przez imperium próbowała doprowadzić do zmiany, do odrodzenia naszego życia
Zmniejszenie dostępności do usług medycznych, zwłaszcza w sytuacji leczenia drogiego i długotrwałego osób pokrywających wyłącznie składkę NFZ, a nieposiadających dodatkowych ubezpieczeń prywatnych (prywatyzacja szpitali)