Kot Sylwester i kobyła trojańska
Ostatniej nocy nasz wyborczy ekspert, wybitny specjalista do spraw nabijania myszy na haki, gwiazda telewizyjnych reklamówek - czyli po prostu Kot Sylwester, spał wyjątkowo niespokojnie. Miauczał, parskał, drapał pazurami. A po przebudzeniu długo nie mógł dojść do siebie, mruczał i próbował uciekać na drzewo. Wrócił dopiero po kilku godzinach negocjacji skuszony złożoną przez szefową działu krajowego obietnicą dwóch myszek dziennie premii jako dodatku do pensji. - Przyśniła mi się kobyła trojańska - wyjęczał wreszcie Kot Sylwester.



Jak opowiedział później swoim redakcyjnym koleżankom, przy porannej miseczce mleka i kroplach uspokajających, zmęczony polityką zdrzemnął się na chwilę, a wówczas nawiedził go prawdziwy senny koszmar o dwóch wielkich, antycznych armiach i drewnianym koniu. Sen był dziwny i nieco zwichrowany, nawet jak na kocie możliwości. Otóż jedna grupa wojowników-napastników do złudzenia przypominała polityków Partii Owczarków, druga - rozpaczliwie się broniąca - nosiła herby z logo Partii Kotów. A cała bijatyka toczyła się o jakiś budynek z napisem "Parlament". Napastnicy strzelali kwitami z przeszłości, obrońcy zaś zwalali ich z nóg siłą argumentów.
Kobyła - jak wspominał nasz wyborczy ekspert - pojawiła się we śnie zaraz po tym, gdy szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Partii Kotów. Niby sama przelazła przez zasieki, idąc z tamtej strony w dowód sympatii dla zwycięzców, i choć niektórzy mówili, że jest związana z niedoszłym premierem z Krakowa, to jednak została przyjęta gościnnie.
- Wyobraźcie sobie, nosiła słomkowy kapelusz i różowy gorsecik. A jak zaczynała mówić, to koń by się uśmiał - miauknął pod wąsem Kot Sylwester, choć wcale nie było mu do śmiechu.
A w jego śnie owa kobyła lubiła mówić. I choć zasób słów miała bardzo ubogi, trajkotała jak nakręcona. A im więcej mówiła i mówiła, tym bardziej obrońcy opadali z sił, tracili wolę walki i co gorsza - opuszczali ich zwolennicy. Wreszcie napastnicy bez większego trudu opanowali nazwaną parlamentem ruderę i zaczęli dożynki. Zaś tuż przed przebudzeniem w koszmarze sennym naszego wyborczego eksperta pojawił się Achilles, podrapał się w piętę i wyseplenił: "Pamiętaj kocie, gdzie Donek nie może, tam babę pośle!".
Wojciech Wybranowski
Dodane przez wybory dnia październik 11 2007 21:53:27 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 1595 Czytań · Drukuj



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej







Napisz komentarz


Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
Korupcja jest największym nieszczęściem Polski, dlatego rząd uczynił walkę z tym zjawiskiem głównym motywem swego działania - mówił wczoraj premier Jarosław Kaczyński.
Kampania na finiszu. Cud i korupcja

Premier Jarosław Kaczyński dla Telewizji Trwam: Mamy swoje badania, z których wynika, że jesteśmy w stanie te wybory wygrać
PiS i PO gotowe na wybory

Przypatrując się kampanii wyborczej, która przynajmniej jak na razie jest dość umiarkowana, warto zwrócić uwagę na niektóre jej wątki. Spróbujmy rozważyć dwie sprawy, a mianowicie znaczenie debaty telewizyjnej Kaczyński - Kwaśniewski oraz czy dojdzie po wyborach do zawiązania się koalicji PO - LiD
Czerwono-różowy układ

Generalnie muszę przyznać, że debata mnie rozczarowała. Pod względem merytorycznym nic nowego ona nie wniosła
Kaczyński przedstawiał konkrety

LPR ze smutkiem przyjęła informacje o wynikach wyborów, ale bez poczucia klęski
Giertych rezygnuje

Przygotowania do konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej miały wyjątkową dramaturgię. Nastrój grozy, niespotykany przy okazji innych wydarzeń tego typu, budowali sami działacze partii. Już na wiele dni przed konwencją lider PO Donald Tusk i szef klubu parlamentarnego Platformy Bogdan Zdrojewski zapowiadali, że w czasie partyjnej konwencji wybuchnie bomba
Słuchaj Janeczku. Janek nie słucha

Debata Kaczyński - Kwaśniewski rozbudziła wyobraźnię komentatorów politycznych również w aspekcie przewidywań przyszłych koalicji rządowych. Ruch premiera Jarosława Kaczyńskiego skierowany w kierunku LiD jest bowiem równie szokujący jak niegdyś zawarcie koalicji rządowej z Samoobroną.
PO - PiS czy PO - LiD

Mam osobiście takie wrażenie, jakbym oglądał stary film z 1992 roku. Te same problemy, te same metody, te same twarze. I nawet te same słowne manipulacje
Najważniejsza bitwa przed nami

Wiele pojęć politologicznych - szczególnie tych najbardziej utrwalonych w świadomości społecznej, jak np. tradycyjny podział sceny politycznej na lewicę i prawicę - funkcjonuje w oparciu o rzeczywistość istniejącą kilkadziesiąt lat temu, przez co nie zawsze jest już dzisiaj czytelny.
Co to jest prawica

Szkoda, że wielki patriota, prawdziwy antykomunista, człowiek wielkich zasług dla Polski, prof. Władysław Bartoszewski, staje się pod koniec swojego życia kimś zupełnie innym, osobą gubiącą na naszych oczach tak bezcenny i tak potrzebny dla nas kapitał.
Bessa Bartoszewskiego

Kot Sylwester
Google