Modelu Platformy nie powielajmy
To, co jest rozsądne dla Polski i co jest istotne dla zwykłego Polaka, warte jest wsparcia, a to, co jest eksperymentem społecznym czy gospodarczym, będzie przedmiotem ostrej krytyki
Z Maciejem Płażyńskim, wicemarszałkiem Senatu, posłem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości nowej kadencji Sejmu, rozmawia Grzegorz Lipka

Platforma rozpoczęła negocjacje z PSL nad budowaniem większości. Czy PiS liczy się z próbami "wyciągania" posłów ze swoich szeregów?
- Nie jestem członkiem PiS i nie znam wszystkich posłów tej partii. Ale na tyle, na ile znam PiS, to wydaje się spójnym klubem z silnym przywództwem. Nie wierzę w skuteczność wyciągnięcia przez PO brakujących do większości 20 posłów z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Jest to według mnie niemożliwe; to raczej medialne poszukiwanie niż konkretny pomysł polityczny, jak zbudować większość kosztem PiS.

Dostrzega Pan jakieś pola współpracy PiS z PO?
- Jest za wcześnie, aby wskazywać możliwe pola współpracy. Sądzę, tak jak mówił Jarosław Kaczyński, że te kwestie, które są ważnymi i wynikającymi z pewnej wrażliwości społecznej, które są ważne dla przeciętnego Polaka, będą popierane. Nie ma co uprawiać opozycyjności tylko na tej zasadzie, że wszystko, co proponuje rząd, jest złe. W działaniach politycznych potrzebna jest racjonalność. Uważam, że nie warto powielać modelu, jaki był stosowany przez Platformę przez ostatnie dwa lata. To, co jest rozsądne dla Polski i co jest istotne dla zwykłego Polaka, warte jest wsparcia, a to, co jest eksperymentem społecznym czy gospodarczym, będzie przedmiotem ostrej krytyki, łącznie z namawianiem do prezydenckiego weta. Chociaż weto jest oczywiście poza PiS i jest to decyzja prezydenta. Żadne eksperymenty natury światopoglądowej też nie mają szans na wsparcie.

Jakie zadania widzi Pan dla siebie w nowym parlamencie?
- Dopóki nie rozstrzygnie się kwestia większości, cała reszta pozostaje z boku. Zwycięzca musi zaproponować nie tylko rząd, ale też to, jaka większość go wspiera. Zobaczymy, czy to jest większość dwu-, trzyosobowa, czy znacznie silniejsza. Jest też kwestia tego, czy LiD jest w ramach tej koalicji, czy też nie. Dopiero wtedy będę mógł mówić o własnym miejscu w tym parlamencie.

Czy politycy Platformy zwracali się do Pana z propozycją współpracy?
- Nie. Na razie tylko dziennikarze pytają mnie o to. Myślę, że Platforma nie powinna starać się budować większości przez poszukiwanie osób startujących z innych list, tylko musi sobie znaleźć koalicjanta. Wiadomo, że jeśli PO z góry odrzuca współpracę z PiS, to jest zdana na PSL czy LiD.

Jak Pan to ocenia?
- Krytycznie. Takie rozwiązanie, jakie mieliśmy przez dwa lata - na zasadzie budowania przez PO wszystkich przeciwko PiS - było złym rozwiązaniem. Budowanie anty-PiS było dla Polski złym rozwiązaniem. Może było dobre dla polityków Platformy i dla ich ambicji. Jednak uważam, że w polityce są ważniejsze rzeczy niż ambicja polityków. Ambicje te można było realizować w ramach PO - PiS, co nie wykluczało późniejszej wyborczej rywalizacji. Dla Platformy współpraca z PiS wcale nie oznaczała przegranej.

A teraz, kiedy Platforma wygrała wybory?
- Teraz dalej tak uważam, chociaż zdaję sobie sprawę, że są to więcej marzenia niż realne możliwości. Jeśli spojrzeć na zadania stojące przed Polską, to większość zbudowana z Platformy i PiS z uzgodnionym wspólnym rządem miałaby zdecydowanie lepszą wiarygodność społeczną i miałaby lepsze możliwości pokonywania trudności stojących przed rządzącymi. Trzeba pamiętać, że miesiąc miodowy nie trwa zawsze. W polityce trzeba myśleć o tym, co można zrobić, gdy miesiąc miodowy minie. Jeśli ktoś myśli, że zawsze będzie tak miło jak dzień po zwycięstwie, to się głęboko myli. Nastroje społeczne potrafią się zmieniać, emocje potrafią się odwracać. Problemów przed Polską zawsze będzie wiele i duża siła w parlamencie, stabilna większość łatwiej te problemy mogłaby rozwiązać. Po prostu trzeba poczekać na rozstrzygnięcia tego, jak będzie zbudowana większość i w oparciu o jakie siły polityczne.

Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez wybory dnia październik 28 2007 20:10:04 · 0 Czytaj dalej-komentuj-oceń · 1448 Czytań · Drukuj



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej







Napisz komentarz


Wróć do strony głównej < < WYBORY < <
W przypadku polityki karnej należy się spodziewać, że Platforma przyjmie kurs łagodzenia kar za przestępstwa
Sędzia za prokuratora

Pani Beata Sawicka z Platformy Obywatelskiej była członkiem Rady Służby Publicznej przy Prezesie Rady Ministrów, więc jest raczej pewne, że służbę publiczną miała w małym palcu.
Ostatnia przysługa dla kraju

Premier Jarosław Kaczyński dla Telewizji Trwam: Mamy swoje badania, z których wynika, że jesteśmy w stanie te wybory wygrać
PiS i PO gotowe na wybory

Kampania wyborcza zdaje się powoli dobiegać końca. Mamy już za sobą trzy dość istotne debaty telewizyjne pomiędzy przedstawicielami głównych, choć oczywiście nie jedynych sił politycznych.
Pozorne starcie

W tej kampanii brakuje przede wszystkim sporu merytorycznego. Oczywiście kampania wyborcza jest brutalna ze swojej natury. Tak jest we wszystkich krajach. Jednak w wielu z nich, np. w Wielkiej Brytanii czy w USA, osią sporu jest jakiś problem.
Kampania personalna, nie merytoryczna

Ja nikogo się nie boję! Choćby Ziobro, to dostoję... - mimo ostatnich dramatycznych wydarzeń w Platformie Obywatelskiej senator Stefan Niesiołowski nie traci dobrego humoru.
O większego trudno zucha

Żałość zapanowała na lewicy. Sojusz Lewicy Demokratycznej podobno odchodzi od swych lewicowych korzeni i tradycji! Niedawni przywódcy Sojuszu stopniowo odsuwani są na boczny tor i zmuszani do pożegnania się z partią.
Chwiejna tradycja SLD

Po dwóch latach od utworzenia gabinetu cieni, który miał być symbolem merytoryczności Platformy Obywatelskiej, przedstawiać alternatywne wobec rządowych rozwiązania istotnych kwestii - prawie nic z tamtej strony nie zaprezentowano
Mój jest ten kawałek drogi

- Brrrr, zimno, mokro - otrząsnął się z niekłamanym wstrętem nasz futrzany ekspert wyborczy i specjalista ds. nabijania myszy na haki. Choć temperatura powietrza oscylowała wczoraj poniżej zera, Kot Sylwester wpadł do redakcji przemoczony od wąsów aż po czubek ogona. Widząc zdziwione spojrzenia swoich kolegów, wyjaśnił niechętnie: - Byłem na exposé Donka. Trzygodzinne lanie wody.
Kot Sylwester i exposé

Politycy najpopularniejszej w mediach partii niepokoją się, że jako rządzący będą musieli rzucić się do budowy dróg i autostrad, a jednocześnie ratować sytuację w ochronie zdrowia
Tylko bez paniki

Kot Sylwester
Google